wtorek, 1 lipca 2014

9

                                     Amy

Poczułam lekkie szturchanie w ramie. Odwróciłam się na plecy a moim oczom ukazał się Justin.
-hej piękna - powiedział z uśmiechem.
-no hej. - odpowiedziałam z uśmiechem.
-śniadanko? - spytał z uśmiechem i podał mi tacę, na której były naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.
-dziękuje- zarumieniłam się i pocałowałam szatana w kącik ust.
Chłopak tylko się uśmiechnął i powiedział mi że czeka na dole.
Szybko zjadłam śniadanie i poszłam do łazienki się przygotować. Ubrałam krótkie spodenki z flagą anglii i białą luźną bluzkę z jakimś nadrukiem. Szybko zbiegłam na dół i zobaczyłam tam Justin'a. Przegryzłam dolną wargę i patrzyłam się na niego.
-zrób zdjęcie, zostanie na dłużej. - powiedział i zasiał się.
Wywróciłam tylko oczami.
-to gdzie idziemy seksiaku? - spytałam.
- hahahaha seksiaku? - zasiał się - nie ma takiego słowa.
- od teraz jest - odpowiedziałam z uśmiechem.
-Ok, seksiasta, idziemy w takie jedno miejsce.

Po 30-stu minutach byliśmy przy wielkim budynku.
-gdzie jesteśmy ? - spytałam.
-chodź. - powiedział z uśmiechem i złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę schodów. Otworzył dźwi, było ciemno ale chyba mu to nie przeszkadzało.
-Justin, gdzie jesteśmy ?
-w teatrze- powiedział i otworzył duże metalowe dźwi.
Moim oczą ukazała się scena a na niej stał czarny fortepian. Szatan pociągnął mnie w kierunku sceny i posadził na fortepianie.
Justin usiadł na krześle i zaczął grać jakąś melodie a po chwili dodał do tego słowa.

Let me tell you a story
About a girl and a boy
He fell in love with his best friend
When she’s around, he feels nothing but joy
But she was already broken, and it made her blind
But she could never believe that love would ever treat her right
But did you know that I love you? or were you not aware?
You’re the smile on my face
And I ain’t going nowhere
I’m here to make you happy, I’m here to see you smile
I’ve been wanting to tell you this for a long while

What's gonna make you fall in love
I know you got your wall wrapped all the way around your heart
Don't have to be scared at all, oh my love
But you can't fly unless you let ya,
You can't fly unless you let yourself fall.

Gdy skończył podszedł do mnie, wytarł mi łzy, których nawet nie poczułam. Zaczął się do mnie przybliżać aż w końcu dotknął swoimi wargami moich i zaczął namiętnie całować a ja to z przyjemnością odwzajemniałam. Po paru minutach oderawaliśmy się od siebie, a on położył czoło na moim. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
-słuchaj Amy, jesteś dla mnie naprawdę ważna, sam się zdziwiłem bo przecież duchy nie mają uczyć i takie tam, ale ją to czuje w moim martwym sercu, kocham cię Amy, naprawdę bardzo bardzo mocno. Zrozumiem jeżeli nie odwzajemnisz mojego uczucia bo jak można kochać ducha? - zasiał się ponuro - ech.. Lepiej już chodźmy. - powiedział i już chciał odchodzić kiedy złapałam go za nadgarstek i wbiłam się w jego usta. Justin po chwili zaczął kontaktować i odwzajemnił pocałunek.
-ja ciebie też kocham, Justin - powiedziałam między pocałunkami. - bardzo.
-naprawdę? - chłopak spytał z wymalowanym zdziwieniem na twarzy.
-naprawdę - powiedziałam uśmiechając się do niego.
-o boże, nawet nie wiesz jak się cieszę - powiedział i podniósł mnie do góry i zaczął mną kręcić. Śmiałam się głośno aż w końcu przestał nami obracać i pocałował mnie lekko ale namiętnie.

niedziela, 29 czerwca 2014

8

                                       Amy

Moim oczom ukazał się piękny wodospad. Widok był zdumiewający, na około wodospadu była łąka, która pokryta była kolorowymi kwiatami. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
-tu jest pięknie. - powiedziałam nadal w szoku przyglądając się widokowi przede mną.
-ty jesteś piękna - powiedział cicho.
Zamieniłam się. Czyż on nie jest słodki ? - dziękuje - odpowiedziała nie śmiało i się zamieniłam.
Podeszłam do wodospadu i przyglądałam się mu z bliższej odległości.
-skąd znasz to miejsce? - spytałam po chwili.
-gdy byłem dzieckiem przychodziłem tutaj żeby pomyśleć - odpowiedział - ale jest jeszcze coś. - powiedział i pociągał mnie w stronę wodospadu.
Przeszliśmy za wodą i moim oczom ukazało się wejście do jaskini. Szybko tam weszliśmy a moja buzia otworzyła się w kształcie litery "o". Tutaj było pięknie.
-o boże - tylko tyle zdołałam powiedzieć.
-mhmm - wymuszał Justin do mojego ucha po czym położył głowę na moim ramieniu a ręce ułożył na mojej talii. Zaczął całować moje ramie a ja nie mogłam powstrzymać jęku zadowolenia.

                               Justin
Całowałem jej ramie przechadząc na szyję. Usłyszałem cichy jęk z jej ust i mimowolnie się uśmiechnęłem. Odwróciłem blondynke przodem do mnie.
-mogę cię pocałować? - spytałem nie pewnie.
Blondynka tylko pokiwała głową a ją nie tracąc ani sekundy wbiłem się w jej usta, pocałunek nie był zachłanny, położyłem dłonie na jej talii a ona umieściła swoje ręce na moim karku ciągnąć końcówki moich włosów. Jęknęłem cicho w jej usta a ona się uśmiechnęła podczas pocałunku. Trwaliśmy w pocałunku jeszcze parę minut po czym się oderwaliśmy od siebie. Uśmiechnęłem się lekko a Amy odwzajemniła mój gest.
-chodźmy już, robi się późno. - powiedziałem do dziewczyny i lekko musnąłem jej wargi. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i pokiwała głową na 'tak'. Jechaliśmy do domu milcząc, to była przyjemna cisza pozwalająca nam wszystko dokładnie przemyśleć. Kurwa ja ją właśnie całowałem. Boże te jej usta.

                                   Amy
o.mój.boże.
Właśnie całowałam się w Justin'em. Czy może być coś lepszego od jego ust? Chyba nie, te jego minowe wargi na moich, nadal czuje ich smak. Wiecie co jeszcze czuję? Chyba zaczynam lubić Justin'a.. i to bardzo.
Gdy byliśmy już pod domem, odpiełam pasy i otworzyła dźwi od samochodu, poczekałam aż szatyn wyjdzie z auta. Gdy znalazł się obok mnie, uśmiechnęłam się do niego i ruszyliśmy razem w stronę domu. Chłopak otworzył dźwi i przepuścił mnie pierwszą.
-jaki gentelman - mruknęłam cicho, ale tak żeby mnie usłyszał i cicho się zasiałam.
-tylko dla ciebie, kochanie. - uśmiechnął się.
Weszliśmy do kuchni, spojrzałam na zegarek. Wskazywał 19:13.
- to co robimy? - spytałam.
Chłopak tylko poruszył zabawnie barwami, puścił mi oczko i uśmiechnął się łobuzersko.
-jaki zboczeniec! - krzyknęłam i zasiałam się.
Chłopak mi zawtukował - ja chciałem tylko zagrać w monopoli, to ty masz tutaj takie dzikie myśli. Ale wiesz, jeżeli chcesz.. To.. Możemy pójść na górę i ten.. -chłopak zamienił się i zasadach cicho.
-możemy iść zagrać w monopoli i czy właśnie sam Justin Bieber się wstydził ??- zapytałam udając szok i cicho się zasiałam.
-nie zawstydilem się. Chodź - powiedział szybko i złapał mnie za rękę ciągnąć. Poczułam dziwne mówienie w miejscu w którym mnie dotknął. Po chwili byliśmy na kanapie w salonie i oglądaliśmy plansze. Podczas gry ciągle się
śmialiśmy. Po godzinie spojrzałam na zegarek i była 1:34. Wow.
-pójdę się umyć i spać - powiedziałam do Justin'a i ruszyłam po schodach na górę i kierując się do łazienki. Wzięłam prysznic a po 10 min. Wyszłam z łazienki w celu wzięcia z szafy mojej piżamy. Gdy wyszłam z łazienki na łóżku leżał Justin patrzący na mnie, oblizał usta i podszedł szybko do mnie.

                                   Justin
Kiedy Amy wyszła z łazienki miała na sobie tylko ręcznik. Oblizał usta i szybko wstałem. Zobaczyłem skrępowania na jej twarzy i uśmiechnęłem się lekko.
-jesteś piękna - powiedziałem cicho.
-dziękuje. - wymuszał i spuściła głowę.
Złapałem dwoma palcami jej podprudek i uniosłem go do góry sprawiając że dziewczyna popatrzył na mnie.
-nie wstydź się, kochanie. -mruknąłem cicho - słodko się rumienisz- powiedziałem i zmienjszałem powoli odległość między nami aż w końcu nasze wargi się znaczyły. Przeleciałem językiem po jej dolnej wardze prosząc o dostęp, który z chęcią mi dała. Po chwili nasze jezyki walczyły o dominację. Po chwili oderwaliśmy się od siebie.
-lubie cię, Amy. Bardzo. -powiedziałem pewnie.
-ją ciebie też bardzo lubie piękny. - powiedziała cicho i mrugneła do mnie.
-uważasz że jestem piękny? - uśmiechnęłem się łobuzersko i chwyciłem ją w talii.
-mhmm, a nawet seksowny - powiedziała i zagryzła dolną warge.
-nie rób tak.
-jak? Tak ? - zagryzła ponownie warge.
-mhmm.
-czemu?
-bo to doprowadza mnie do szału, księżniczko.
Dziewczyna zarumieniła się na mój komplement, musmęła lekko moje usta i zabrła pizame z szafki i udała się do łazienki.
-Dobrze wiedzieć że tak na nią działam - pomyślałem uśmiechając się do siebie iadam na łóżku.
Po 5 minutach usłyszałem otwieranie się dźwi, Amy podeszła do łóżka i położyła się.
-dobranoc, piękny. - powiedziała cicho.
-dobranoc, księżniczko. - odpowiedziałem i przyciągnąłem blondynka do siebie kładąc dłoń na jej brzuchu. Ciągle się jej przyglądałem aż usłyszałem ciche poszukiwanie Amy. Ciągle leżałem i leżałem słuchając nie zrozumiałego poszukiwania dziewczyny, dopóki nie usłyszałem tych 3 słów, a mianowicie 'kocham cię Justin'. Uśmiechnęłem się. Chyba nigdy nie byłem taki szczęśliwy jak dzisiaj. Teraz wiem na pewno, kocham Amy.

sobota, 28 czerwca 2014

7

                              Justin
Gdy siedziałem z Amy na sofie układałem w głowie plan jak ją zdobyć..
Punkt 1.
- bądź dla niej miły.
Punkt 2.
-zabierz ją w jakieś romantyczne miejsce.
Punkt 3.
-jakimś cudem stań się jej przyjacielem. Niech ci zaufa.
Punkt 4.
-pocałuj ją. Jeżeli cię odrzuci, zacznij od początku.
*Punkt 5. ( tylko jeżeli punkt 4 wypalił )
-jeżeli poczujesz, że coś pomiędzy wami jest, wyznaj jej swoje uczucia.

-plan idealny - pomyślałem uśmiechając się. - pora zacząć działać, pora na punkt 1.

Gdy zobaczyłem że Amy się przebudza od razu spanikowałem, nie wiedziałem co mam robić żeby skończyć punkt 1. Może zrobić jej relaksujacą kompiel? Niee. Zabrać ją gdzieś? Niee.. Śniadanie i miłe słówka? Niee.. Zaraz, to może wypalić. Zdjąłem Amy z ud i ruszyłem w stronę kuchni z zamiarem przygotowania jej naleśników z bitą śmietaną i truskawki. Po 10 minutach naleśniki były gotowe, przełożyłem je na talerz, a talerz dałem na tacke dodając do tego szklankę soku pomarańczowego. Udałem się z tacą do salonu gdzie zastałem leżąca blondynke. Uśmiechnęłem się mimowolnie i podszedłem do niej stawiając tacke na stole.
-to dla ciebie, skarbie
-nie musiałeś. -uśmiechnęła się do mnie lekko się rumieniąć.
-ale chciałem - powiedziałem całując ją w polik.
-dziękuje - uśmiechnęła się szeroko i zabrała się za jedzenie naleśników.

Po 10 minutach nie było już nic, dziewczyna położyła się na sofie kładąc głowę na moich udać i klepią się po brzuchu.
-to było pyszne. Gdzie nauczyłeś się tak gotować?
-moja mama była świetną kucharką i podłapałem od niej kilka przepisów - mrugnąłem do niej.
-musisz mi częściej gotować - uśmiechnęła się do mnie po czym wstała i pocałowała mnie w kąciki ust i weszła na górę. Uśmiechnąłem się szeroko. W środku mnie wybuchały fajerwerki. -Pora zacząć plan 2. - pomyślałem i udałem się na górę.

                                     Amy
Pocałowałam Justina w kąciki ust i wbiegłam po schodach na górę kierując się w stronę mojej sypialni. Zaczynam lubić Justina, nawet bardzo. Położyłam się na łóżku patrząc się w sufit. Sięgnęłam po swojego Iphona5 i zobaczyłam 2 nieodebrame połączenia od Stevena. Kurwa :). Szybko do niego oddzwoniłam lecz usłyszałam tylko pocztę głosową.
-pewnie jest teraz zajęty - pomyślałam, a po chwili usłyszałam skrzypnięcie dźwi, odwróciłam się w ich kierunku i ujrzałam stojącego tam Justina, uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił gest. Szybko podszedł do łóżka kładąc się koło mnie.
-chciałbym cię gdzieś zabrać - powiedział lekko zmieszany
-gdzie? - zapytałam uśmiechając się do niego.
-niespodzianka - uśmiechnął się zadziornie, po czym wstał i podał mi rękę, złapałam ją i poczułam dziwne mrowienie w miejscu w którym mnie dotknął.
-ale ja nie lubie niespodzianeeeeek - jęknęłam specjalnie przyciągając literkę "e".
-ale tą polubisz. - odpowiedział i wyciągał mnie z domu.
Kierowaliśmy się w stronę lasu. ' a co jeśli mnie tam zgwałci a potem zabije?!' 'albo zgwałcił i mnie tam zostawi?!' moje przemyślenia przerwał Justin cicho się śmiejąc
-nie zgwałce cię i cię nie zabije kotku - powiedział nadal się śmiejąc pod nosem.
-przestań. Czytać. Mi. W. Myślach.- wysyczałam dokładnie każde słowo.
Szatyn ponownie się zasiał.
-przepraszam kochanie ale to jest silniejsze ode mnie - powiedział po czym pocałował mnie w polik.
-kretyn - pomyślałam.
-nie mów tak brzydko skarbie - mrugnął do mnie - wolę kiesy mówisz mi 'kochanie' - uśmiechnął się. Mówiłam wam już że ma piękny uśmiech? Nie ? To teraz mówię. Jest C.U.D.O.W.N.Y.
Nadal tak szłam do puki Justin nie przerwał moich przemyśleń na temat jego uśmiechu mówiąc mi że jesteśmy na miejscu. Moim oczom ukazał się...

_____________________________________________

Hej!
Jak myślicie, gdzie Justin zabrał Amy ? ;)
Zapraszam do komętowania ! <3

6

Obudziły mnie promienie słoneczne. Rozejrzałam się po pokoju, ale nigdzie nie było Justina. Niechętnie wstałam i poczłapałam do łazienki trochę się odświeżyć. Po 15-stu minutach byłam już gotowa. Wyszłam z łazienki i ruszyła w stronę kuchni. Zdziwiło mnie to co tam zobaczyłam. Szaty przygotowywał śniadanie.
-hej - powiedziałam promienie
-wkońcu wstałaś - odwrócił się z patelnią. - zrobiłem ci śniadanie. Lubisz jajecznicę? - zapytał.
-uwielbiam, dziękuje - posłałam  mu uśmiech i zabrałam się za jedzenie.
-a ty nie jesz?
-jestem duchem, skarbie, ja nie jem ani nie śpię.
-oh. Nie fajnie.
-mhm.. - odpowiedział i poszedł do salonu.

Po skończonym śniadaniu poszłam w ślady Justina ale go tam nie było.
-Justin! -krzyknęłam
-jestem - odpowiedział i pokazał się na sofie. - a co? Już się stęskniłaś, kochanie? - zapytał z chytrym uśmieszkiem.
-bardzo. - odpowiedziała z sarkazmem. - co robisz ?
-siedzę i gadam z najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem - puścił mi oczko.
Zamieniłam się i ukrywam twarz za włosy i usiadłam obok szatana.

                               Justin

Amy usiadła obok mnie, teraz mogłem się lepiej przyjrzeć twarzy blondynki. Jednym słowem była ideałem. Muszę ją mieć, kiedyś będzie moja. Już ja o to zadbam.

piątek, 27 czerwca 2014

5

Po nie przesłanej nocy postanowiłam wsiąść orzeźwiajacy prysznic. Podeszłam do swojej garderoby i wybrałam krótkie dżinsowe spodenki i kremową bluzkę z misiem. Weszłam do łazienki i odkręciłam kurki z ciepłą woda. Rozebrałam się i weszłam pod ciepły strumień. Stałam tak kilka minut aż wkońcu usłyszałam dźwięk
-znajdź mnie, Amy. -powiedział męski głos.
Zakręciłam szybko kurki i wyszłam spod prysznica zabijając się w mój biały ręcznik.
-znajdź mnie. - znowu usłyszałam głos.
Nie, to tylko moja wyobraźnia płata mi figle. Ubralam się szybko we wcześniej uszykowane ciuchy i weszlam na dół. Poszłam do salonu i włączyłam TV i ruszyłam w stronę kuchni z zamiarem zrobienia sobie kanapek. Po pięciu minutach wraz z gotowymi kanapkami ruszyła w stronę salonu i usiadlam na sofie i oglądałam serial 'poznaj moja rodzinę'. Po chwili poczułam po swojej lewej stronie zgięcie spowodowane, że ktoś tam usiadł.
-odejdź. Wiem że nie istniejesz -wymrotałam cicho.
-istnieje. Jestem tutaj, kochanie - odpowiedział ten sam głos co wtedy w łazience.
-Mhmm kochanie, podoba mi się to - pomyślałam
-jak chcesz mogę mówić tak częściej. - mrugnął do mnie.
-czy ty.. ?
-tak, czytam w twoich myślach i nie, to się dzieje na prawdę. - odpowiedział szybko.
- yhh.. I tak w to noego wierze. Jesteś zwyczajnym wytworem mojej chorej wyobraźni- odpowiedziałam i postanowiłam zająć się oglądaniem serialu.

                        Justin

Siedziałem cicho upatrują się w twarz blondynki. Miała bladą cere i niebieskie oczy co dodawało jej uroku. Miała także piękne malinowe usta, aż chciałem je poczuć na swoich. O czym ty Kurwa gadasz Bieber, powinieneś straszyć ludzi a nie o nich marzyć.. Ughh ! Wstałem z sofy i ruszyłem w stronę pokoju Amy. Położyłem się na jej łóżku i wpatrywałem się w sufit.
-powinienem ją od razu zabić, ale coś mi nie pozwala, coś mnie do niej ciągnie. -pomyślałem.
Po niespełna pięciu minutach usłyszałem ciche skrzypięcie dźwi. Popatrzyłem się w tamtym kierunku i zobaczyłem Amy. Powoli ruszyła w kierunku łóżka i na nim usiadła.
-gdzie jesteś? - spytała cicho.
-tutaj - odpowiedziałem niemal od razu.
Rozejrzała się po pokoju i powiedziała
-gdzie? Nie widzę cię.
-tutaj - dodałem cicho kładąc swoją dłoń na jej odsłoniętych udać.

                           Amy

Poczułam dłoń na swoim udzie i szybko się odwrocilam. Zobaczyłam tam lekko prześwitującego szatana z dziurą w czole. Kurwa, widzę go i czuje. To znaczy że albo mam bardzo chorą wyobraźnię albo to się dzieje na prawdę. Moje rozmyślania przerwał chłopak cicho mówiąc
-jestem prawdziwy Amy. Musisz w to uwierzyć.
-yhmm.. Dobra dość tego, pójdę wsiąść prysznic a jak wrócę masz mi powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi - powiedziałam stanowczo i podeszłam do mojej szafy z zamiarem wyciągnięcia mojej piżamy i udałem się do łazienki. W ciągu 10 minut wyszłam z łazienki i powedrowalam się w stronę łóżka.
-ej - mruknęłam.
-hmm
-no to... Słucham
-ehh ok. Więcc.. To było 12 września 2012 roku, miałem wtedy 17 lat. -zerknął szybko na mnie i zaczął opowiadać dalej - obudziły mnie głośne huki z dołu. Zerwałem się z łóżka i zszedłem na dół. Moim oczą ukazało się dwoje ludzi ubranych na czarno z bronią w ręku skierowaną w stronę mojej mamy, po chwili usłyszałem kolejny huk. Byłem świadkiem morderstwa mojej matki. Krzyknąłem i po chwili tego pożałowałem bo mężczyźni odwrócili się w moja stronę z uśmiechem i skierowali broń w moja stronę. Następnie nic nie czułem, widziałem tylko ciemność ale coś nie pozwalało mi odejść. W ten sposób tutaj jestem.
Byłam zszokowana, ale coś nie dawało mi spokoju.
-skoro jesteś duchem to czemu cię widzę i czuje? - zapytałam nieśmiało.
-nie wiem. Tak samo wyszło. -mruknął.
Nie wiedziałam co powiedzieć. To co się stało było straszne.
-ej i jeszcze jedno. Jak masz na imię?
-Justin. Justin Bieber. - uśmiechnął się przyjaźnie po czym mnie objął i przysunął do siebie. Odwzajemniłam uśmiech i wtuliłam się w klatkę piersiową Justina. Dziwnie się czułam przytulając się do ducha ale w ten sposób zasnęłam.

______________________________________

Hej! :3
Jeżeli ktoś czyta tego bloga to proszę zostawcie jakiś znak po sobie w komentarzu :) to wiele dla mnie znaczy. Następny rozdział pojawi się jutro :)

4

Dzisiaj był dzień mojej wyprowadzki. Siedziałem na kanapie i oglądałam spongeboba czekając na Stiven'a, bo miał pomuc mi przy przeprowadzce. Ok 15 wrócił Stiven i od razu zaczęliśmy znosić moje rzeczy do vana mojego brata. Zajęło nam to tylko pół godziny bo już wszystko spakowałam.
-nie mogę uwierzyć że się wyprowadzam- powiedziałam szczęśliwa.
-a ja nie mogę uwierzyć że moja mała siostrzyczka już się wyprowadza.
-tylko się nie rozpłacz jak wrócisz do domu.
-postaram się młoda. - powiedział żartem.
-już jesteśmy. Chodź mi pomóż zanieść te rzeczy do domu.
Wysiedliśmy z auta i wzięliśmy bagaże. Po skończonej robocie Wysiedlismy razem w salonie i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
-ja już się zbieram. Mam dużo roboty do załatwienia - westchnął - wpadnij jutro do mnie o 17.
-ok pa baciszku. Nie tęsknij za bardzo - zaśmiałam się głośno.
-nie będę, nie martw się brzydalu - zaśmiał się i wybiegł.
Zostałam sama. Postanowiłam pójść na górę i się rozpakować. Układałam kolejno swoje ciuchy ale usłyszałam na dole huk.
-to pewnie myszy coś przewróciły - pomyślałam.
Po chwili usłyszałam kolejny huk. Ciekawość mnie zżerała więc poszłam to sprawdzić. Wszystko było na swoim miejscu lecz coś przykuło moja uwagę. Podeszłam do lady a na niej było napisane krwią " znajdź mnie, Amy ". O co tu kurwa chodzi?! Szybko to starłam i zrobiłam sobie gorącą czekoladę żeby o tym zapomnieć i udałam się do salonu pooglądać TV, to zawsze mnie odprężało. Wiedziałam tylko jedno. Ktoś tutaj jest ze mną.

______________________________________

TT ----> belieber_11331

czwartek, 26 czerwca 2014

3

Szłam ciemnymi ulicami nawet nie patrząc gdzie. Nie wiedziałam gdzie jestem, ani kim jestem. Nagle usłyszałam głośny huk. Zaczęłam biec. Droga zaczeła się zwęższać, czułam że ktoś za mną biegnie. Nie miałam już sił a nogi odmawiały mi posłuszeństwa, postanowiłam schować się za drzewami. Wszystko ucichło. Słyszałam jedynie głośne bicie swojego serca. Nagle ktoś stanął przede mną.
-myślałaś, że tak łatwo ode mnie uciekniesz dziwko? - spytał mnie męski głos.
Już miałam podnosić głowę do góry lecz usłyszałam głośny huk. Jedyne co widziałam to ciemność.

Obudziłam się cała rostrzęsiona. Już od paru dni śnią mi się te same koszmary. Postanowiłam zejść do kuchni napić się wody i odrobine ochłonąć. Gdy otwierałam dźwiczki od lodówki usłyszałam za sobą kroki, szybko się odwróciłam i na szczęście zobaczyłam tam mojego brata.
-Dlaczego nie śpisz? - spytał swoim zaspanym głosem.
-Koszmar.- odpowiedziałam. Mój brat, jako jedyny wie co mi się śni, i niech tak zostanie.
-Jeśli chcesz mogę spać z tobą. - zaproponował szybko.
-Chcę. Dziekuje, jesteś najlepszy. Kocham Cię
-Ja ciebie też siostra. Chodź. - Chwycił mnie za ręke ciągnąc do mojego pokoju. Usadowiłam się wygodnie na łóżku i przytulona do torsu brata zasnęłam.

Obudziłam się leżąc sama na łóżku. No tak, zapomniałam że Stiven musi 'pracować'. Rozciągnęłam się na łóżku i sprawdziłam godzine. Była 13:13 co oznaczało że mam tylko 47 min. na ogarnięcie się i dojechanie do jeszcze nie do końca nowo zakupionego domu. Szybko wstałam i skierowałam się w strone garderoby. Wybrałam ładny zestaw i zeszłam na dół w celu zjedzenia śniadania. Zerknęłam na zegar przy kuchence, była 13:52. Jak oparzona wybiegłam z domu biorąc klucze od mojego Range Rovera i domu po czym zamknęłam dźwi i biegiem ruszyłam w strone auta. Jechałam zdecydowanie za szybko, nie zwarzając na czerwone światła. Na miejsce dotarłam po 5 min. Pan Williams czekał już przy ogrodzeniu. Szybko wyszłam z auta biorąc moją torebke i ruszyłam w strone człowieka.
-Witam - odparł lekko uśmiechając się.
-Dzień dobry. Mam te 7 tys. - powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha po czym wyciągnęłam z torebki kopertę z pieniędzmi.
-A więc witam w nowym domu- odpowiedział uśmiechając się szeroko i podając mi klucze.
Uśmiechnęłam się w celu podziękowania a po chwili pożegnałam się z facetem, który musiał już iść. Przez chwile wpatrywałam się w mój nowy dom, po czym wypuściłam powietrze z płuc, całkiem nie świadoma tego, że je wstrzymałam.
-Pora zacząć nowy rozdział w moim życiu- powiedziałam cicho do siebie. Jeszcze przez chwile wpatrywałam się w budynek po czym postaniwiłam ruszyć w stronę auta i odjechałam.