Po nie przesłanej nocy postanowiłam wsiąść orzeźwiajacy prysznic. Podeszłam do swojej garderoby i wybrałam krótkie dżinsowe spodenki i kremową bluzkę z misiem. Weszłam do łazienki i odkręciłam kurki z ciepłą woda. Rozebrałam się i weszłam pod ciepły strumień. Stałam tak kilka minut aż wkońcu usłyszałam dźwięk
-znajdź mnie, Amy. -powiedział męski głos.
Zakręciłam szybko kurki i wyszłam spod prysznica zabijając się w mój biały ręcznik.
-znajdź mnie. - znowu usłyszałam głos.
Nie, to tylko moja wyobraźnia płata mi figle. Ubralam się szybko we wcześniej uszykowane ciuchy i weszlam na dół. Poszłam do salonu i włączyłam TV i ruszyłam w stronę kuchni z zamiarem zrobienia sobie kanapek. Po pięciu minutach wraz z gotowymi kanapkami ruszyła w stronę salonu i usiadlam na sofie i oglądałam serial 'poznaj moja rodzinę'. Po chwili poczułam po swojej lewej stronie zgięcie spowodowane, że ktoś tam usiadł.
-odejdź. Wiem że nie istniejesz -wymrotałam cicho.
-istnieje. Jestem tutaj, kochanie - odpowiedział ten sam głos co wtedy w łazience.
-Mhmm kochanie, podoba mi się to - pomyślałam
-jak chcesz mogę mówić tak częściej. - mrugnął do mnie.
-czy ty.. ?
-tak, czytam w twoich myślach i nie, to się dzieje na prawdę. - odpowiedział szybko.
- yhh.. I tak w to noego wierze. Jesteś zwyczajnym wytworem mojej chorej wyobraźni- odpowiedziałam i postanowiłam zająć się oglądaniem serialu.
Justin
Siedziałem cicho upatrują się w twarz blondynki. Miała bladą cere i niebieskie oczy co dodawało jej uroku. Miała także piękne malinowe usta, aż chciałem je poczuć na swoich. O czym ty Kurwa gadasz Bieber, powinieneś straszyć ludzi a nie o nich marzyć.. Ughh ! Wstałem z sofy i ruszyłem w stronę pokoju Amy. Położyłem się na jej łóżku i wpatrywałem się w sufit.
-powinienem ją od razu zabić, ale coś mi nie pozwala, coś mnie do niej ciągnie. -pomyślałem.
Po niespełna pięciu minutach usłyszałem ciche skrzypięcie dźwi. Popatrzyłem się w tamtym kierunku i zobaczyłem Amy. Powoli ruszyła w kierunku łóżka i na nim usiadła.
-gdzie jesteś? - spytała cicho.
-tutaj - odpowiedziałem niemal od razu.
Rozejrzała się po pokoju i powiedziała
-gdzie? Nie widzę cię.
-tutaj - dodałem cicho kładąc swoją dłoń na jej odsłoniętych udać.
Amy
Poczułam dłoń na swoim udzie i szybko się odwrocilam. Zobaczyłam tam lekko prześwitującego szatana z dziurą w czole. Kurwa, widzę go i czuje. To znaczy że albo mam bardzo chorą wyobraźnię albo to się dzieje na prawdę. Moje rozmyślania przerwał chłopak cicho mówiąc
-jestem prawdziwy Amy. Musisz w to uwierzyć.
-yhmm.. Dobra dość tego, pójdę wsiąść prysznic a jak wrócę masz mi powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi - powiedziałam stanowczo i podeszłam do mojej szafy z zamiarem wyciągnięcia mojej piżamy i udałem się do łazienki. W ciągu 10 minut wyszłam z łazienki i powedrowalam się w stronę łóżka.
-ej - mruknęłam.
-hmm
-no to... Słucham
-ehh ok. Więcc.. To było 12 września 2012 roku, miałem wtedy 17 lat. -zerknął szybko na mnie i zaczął opowiadać dalej - obudziły mnie głośne huki z dołu. Zerwałem się z łóżka i zszedłem na dół. Moim oczą ukazało się dwoje ludzi ubranych na czarno z bronią w ręku skierowaną w stronę mojej mamy, po chwili usłyszałem kolejny huk. Byłem świadkiem morderstwa mojej matki. Krzyknąłem i po chwili tego pożałowałem bo mężczyźni odwrócili się w moja stronę z uśmiechem i skierowali broń w moja stronę. Następnie nic nie czułem, widziałem tylko ciemność ale coś nie pozwalało mi odejść. W ten sposób tutaj jestem.
Byłam zszokowana, ale coś nie dawało mi spokoju.
-skoro jesteś duchem to czemu cię widzę i czuje? - zapytałam nieśmiało.
-nie wiem. Tak samo wyszło. -mruknął.
Nie wiedziałam co powiedzieć. To co się stało było straszne.
-ej i jeszcze jedno. Jak masz na imię?
-Justin. Justin Bieber. - uśmiechnął się przyjaźnie po czym mnie objął i przysunął do siebie. Odwzajemniłam uśmiech i wtuliłam się w klatkę piersiową Justina. Dziwnie się czułam przytulając się do ducha ale w ten sposób zasnęłam.
______________________________________
Hej! :3
Jeżeli ktoś czyta tego bloga to proszę zostawcie jakiś znak po sobie w komentarzu :) to wiele dla mnie znaczy. Następny rozdział pojawi się jutro :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz