sobota, 28 czerwca 2014

7

                              Justin
Gdy siedziałem z Amy na sofie układałem w głowie plan jak ją zdobyć..
Punkt 1.
- bądź dla niej miły.
Punkt 2.
-zabierz ją w jakieś romantyczne miejsce.
Punkt 3.
-jakimś cudem stań się jej przyjacielem. Niech ci zaufa.
Punkt 4.
-pocałuj ją. Jeżeli cię odrzuci, zacznij od początku.
*Punkt 5. ( tylko jeżeli punkt 4 wypalił )
-jeżeli poczujesz, że coś pomiędzy wami jest, wyznaj jej swoje uczucia.

-plan idealny - pomyślałem uśmiechając się. - pora zacząć działać, pora na punkt 1.

Gdy zobaczyłem że Amy się przebudza od razu spanikowałem, nie wiedziałem co mam robić żeby skończyć punkt 1. Może zrobić jej relaksujacą kompiel? Niee. Zabrać ją gdzieś? Niee.. Śniadanie i miłe słówka? Niee.. Zaraz, to może wypalić. Zdjąłem Amy z ud i ruszyłem w stronę kuchni z zamiarem przygotowania jej naleśników z bitą śmietaną i truskawki. Po 10 minutach naleśniki były gotowe, przełożyłem je na talerz, a talerz dałem na tacke dodając do tego szklankę soku pomarańczowego. Udałem się z tacą do salonu gdzie zastałem leżąca blondynke. Uśmiechnęłem się mimowolnie i podszedłem do niej stawiając tacke na stole.
-to dla ciebie, skarbie
-nie musiałeś. -uśmiechnęła się do mnie lekko się rumieniąć.
-ale chciałem - powiedziałem całując ją w polik.
-dziękuje - uśmiechnęła się szeroko i zabrała się za jedzenie naleśników.

Po 10 minutach nie było już nic, dziewczyna położyła się na sofie kładąc głowę na moich udać i klepią się po brzuchu.
-to było pyszne. Gdzie nauczyłeś się tak gotować?
-moja mama była świetną kucharką i podłapałem od niej kilka przepisów - mrugnąłem do niej.
-musisz mi częściej gotować - uśmiechnęła się do mnie po czym wstała i pocałowała mnie w kąciki ust i weszła na górę. Uśmiechnąłem się szeroko. W środku mnie wybuchały fajerwerki. -Pora zacząć plan 2. - pomyślałem i udałem się na górę.

                                     Amy
Pocałowałam Justina w kąciki ust i wbiegłam po schodach na górę kierując się w stronę mojej sypialni. Zaczynam lubić Justina, nawet bardzo. Położyłam się na łóżku patrząc się w sufit. Sięgnęłam po swojego Iphona5 i zobaczyłam 2 nieodebrame połączenia od Stevena. Kurwa :). Szybko do niego oddzwoniłam lecz usłyszałam tylko pocztę głosową.
-pewnie jest teraz zajęty - pomyślałam, a po chwili usłyszałam skrzypnięcie dźwi, odwróciłam się w ich kierunku i ujrzałam stojącego tam Justina, uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił gest. Szybko podszedł do łóżka kładąc się koło mnie.
-chciałbym cię gdzieś zabrać - powiedział lekko zmieszany
-gdzie? - zapytałam uśmiechając się do niego.
-niespodzianka - uśmiechnął się zadziornie, po czym wstał i podał mi rękę, złapałam ją i poczułam dziwne mrowienie w miejscu w którym mnie dotknął.
-ale ja nie lubie niespodzianeeeeek - jęknęłam specjalnie przyciągając literkę "e".
-ale tą polubisz. - odpowiedział i wyciągał mnie z domu.
Kierowaliśmy się w stronę lasu. ' a co jeśli mnie tam zgwałci a potem zabije?!' 'albo zgwałcił i mnie tam zostawi?!' moje przemyślenia przerwał Justin cicho się śmiejąc
-nie zgwałce cię i cię nie zabije kotku - powiedział nadal się śmiejąc pod nosem.
-przestań. Czytać. Mi. W. Myślach.- wysyczałam dokładnie każde słowo.
Szatyn ponownie się zasiał.
-przepraszam kochanie ale to jest silniejsze ode mnie - powiedział po czym pocałował mnie w polik.
-kretyn - pomyślałam.
-nie mów tak brzydko skarbie - mrugnął do mnie - wolę kiesy mówisz mi 'kochanie' - uśmiechnął się. Mówiłam wam już że ma piękny uśmiech? Nie ? To teraz mówię. Jest C.U.D.O.W.N.Y.
Nadal tak szłam do puki Justin nie przerwał moich przemyśleń na temat jego uśmiechu mówiąc mi że jesteśmy na miejscu. Moim oczom ukazał się...

_____________________________________________

Hej!
Jak myślicie, gdzie Justin zabrał Amy ? ;)
Zapraszam do komętowania ! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz